Showing posts with label przetwory. Show all posts
Showing posts with label przetwory. Show all posts

Sunday, September 4

Pijane figi.


Przepis Mamusi. To znaczy przez Mamusię znaleziony i przygotowany. Prosty i oryginalny pomysł na dodatek do deserów, sałatek, mięs i przystawek. Albo jako apéritif :)

Składniki:
dobrej jakości suszone figi (ekologiczne i miękkie)
dobrej jakości Porto

Przygotowanie:
Owoce włożyć do miseczki i zalać Porto tak, żeby wszystkie owoce były zanurzone. Pozostawić na 24 godziny. Przełożyć do słoika i przechowywać w lodówce.
Można użyć również suszonych moreli, rodzynek i innych ulubionych owoców.

Thursday, September 1

Krem cytrynowy

Bardzo mocno cytrynowy krem o lekkiej konsystencji budyniu. Jest prosty w przygotowaniu (nie waży się i nie trzeba go przecierać), a w czasie gotowania w całym domu unosi się cudowny aromat cytryn. Mój ulubiony przepis (nieco zmodyfikowany) pochodzi z książki "Le Cordon Bleu: Desery".


Składniki (na ok. 300 ml)*:

sok z 3 cytryn
3 żółtka (jeżeli przygotowujemy Tarte au citron meringuée, białka wykorzystamy do bezy)

150g miałkiego cukru
2 łyżeczki drobno startej skórki z cytryny (dałam więcej) 
30g masła

* zrobiłam z 5 cytryn zachowując proporcje


Przygotowanie:

W rondelku zagotować wodę i zostawić na małym ogniu. Żółtka z cukrem utrzeć mikserem na jasną kremową masę. Dodać sok z cytryny. Masę przelać do dużej metalowej miski i ustawić ją nad rondlem z gorącą wodą. Dodać skórkę z cytryny. Podgrzewać krem w kąpieli wodnej bez przerwy mieszając**. Gdy krem zacznie gęstnieć (po około 10 minutach), dodać masło. Gotować dalej mieszając przez kolejne 5-10 minut do otrzymania konsystencji lekkiego budyniu ("z uniesionej trzepaczki będą zwisać sznureczki"). Gotowy krem można wykorzystać od razu do ciasta (nie trzeba czekać aż wystygnie) lub przechowywać w słoiku w lodówce.

**Według przepisu, krem należy cały czas ubijać trzepaczką. W mojej wersji dla leniwych wystarczy mieszać łyżką :)


Wednesday, August 31

Sirop de framboises à l'ancienne. Domowy syrop z malin.



Za jakimi owocami w zimie tęsknicie najbardziej?

Ja zdecydowanie za malinami. Uwielbiam ich zapach, kolor, smak i to, że można z nich zrobić tyle ciekawych rzeczy! Najczęściej z tych, których nie zjemy świeżych, robimy konfitury. Tym razem zrobiłam syrop. Jest dużo bardziej intensywny w smaku i mniej słodki niż sklepowy. W sam raz jako dodatek do herbaty i budyniu, na zbliżającą się jesień...

Składniki (na ok. 650ml):

1 kg malin
1 szklanka cukru (można dać więcej)
1/2 szklanki wody

Przygotowanie:

Maliny opłukać, lekko zmiksować i przetrzeć przez sitko. W garnuszku połączyć wszystkie składniki i podgrzewać na średnim ogniu przez 20-25 minut mieszając od czasu do czasu drewnianą łyżką. Nie doprowadzać do wrzenia. Gdy syrop zredukuje się do 2/3 objętości, przelać do wyparzonych butelek i szczelnie zamknąć. Umieścić butelki w wodzie o temperaturze ok. 90º C i pasteryzować przez kolejne 20 minut. Po otwarciu przechowywać w lodówce.


A na katar i na zimową rozgrzewkę:

Kubek herbaty owocowej z hibiskusa (jedna z nielicznych dostępnych w supermarketach, która nie zawiera sztucznych aromatów) plus dwie łyżki syropu malinowego. Pić bardzo gorące, od razu po przyrządzeniu. Na zdrowie!