Showing posts with label bakalie. Show all posts
Showing posts with label bakalie. Show all posts

Thursday, August 15

Najzdrowsze i najprostsze ciasteczka owsiane, bez cukru i tłuszczu.

Co jakiś czas postanawiam, że będę prowadzić zdrowy tryb życia. O ile generalnie wychodzi mi to nienajgorzej, cukier jest moją piętą Achillesową. Ostatnim razem kiedy na jakiś czas zrezygnowałam zupełnie z cukru prostego, wymyśliłam te ciasteczka. Tak żeby się oszukać, że się nie oszukuję :) Ale trzeba przyznać, że chociaż słodkie w smaku, te ciasteczka to naprawdę jest samo zdrowie - płatki owsiane i mus owocowy. Dla zdrowoholików jak ja, którzy nie widzą sensu jedzenia, kiedy ma nie być deseru :)

Składniki (8 - 10 sztuk):
2 duże lub 3 małe jabłka, obrane i starte na mus (można zastąpić musem jabłkowym dla niemowląt, np. Gerbera)
150g płatków owsianych
1/2 łyżeczki soli
garść rodzynek
cynamon do smaku

Wszystkie składniki wymieszać. Ciasto powinno być dosyć suche, ale dać się skleić. Odstawić na 15 minut. Piekarnik rozgrzać do temperatury 150°C. Blachę do pieczenia wyłożyć papierem. Nakładać łyżkę ciasta (mniej więcej wielkości orzecha włoskiego) i rozpłaszczać łyżką mocno dociskając - ciasteczko powinno być mocno zbite, żeby się nie kruszyło po upieczeniu. Piec 25-30 minut, aż ciasteczka wyschną i zarumienią się (należy pilnować, żeby rodzynki się nie spaliły - w razie potrzeby zmniejszyć temperaturę i wydłużyć czas pieczenia). Wyjąć i pozostawić do ostygnięcia. Początkowo ciasteczka będą dość miękkie, ale po ostygnięciu powinny stwardnieć. Najlepsze są w dniu pieczenia.


Monday, May 14

Panettone.


 

Nigdy nie jadłam panettone prosto z piekarni, zawsze dostawaliśmy z Włoch pakowaną babę ze sklepu. I za pierwszym razem, kiedy jej spróbowałam, nie smakowała mi. Ale to była miłość od drugiego wejrzenia. Teraz, niestety, uwielbiam panettone i trudno mi się od niej oderwać! W domu próbowałam robić kilkukrotnie, zawsze z dość marnym efektem. Tym razem poszło lepiej – jest wysoka, zabezpieczyłam się przed przelewaniem się ciasta z foremki, ma mój ulubiony słodko-migdałowy wierzch, jest bardzo smaczna i PRZYPOMINA panettone!

Tradycyjnie wypiekane panettone wymaga zakwasu, specjalnej formy i wieszaka do studzenia (studzi się ją do góry nogami, żeby po wyjęciu z pieca nie zrobiło jej się "wcięcie w talii". Ma być wysoka, prosta i dumna z siebie. Wymaga wielu godzin cierpliwego czekania aż sobie powolutku urośnie. I wielu minut wyrabiania ciasta, ale to na szczęście może zrobić za nas mikser. Ja niestety nie zdążyłam wyhodować zakwasu, więc przygotowałam wersję na drożdżach. Pracy jest niemało, ale polecam jako zabawę na weekend :)

Inspiracją był ten przepis.

Zaczyn (biga):

20g drożdży
100g mąki
50ml wody
Szczypta soli

Drożdże rozkruszyć i rozpuścić w ciepłej wodzie. Następnie wsypać szczyptę soli oraz mąkę i zagnieść wilgotne ciasto. Pozostawić w dużej misce przykrytej folią spożywczą do wyrośnięcia na całą noc.

Pierwsze rośnięcie:

Biga
3 1/3 szklanki mąki
90g masła
100g cukru
6 żółtek
½ łyżeczki soli
50-100ml ciepłej wody

Masło rozpuścić na wolnym ogniu i lekko ostudzić. Bigę zmiksować ze stopionym masłem oraz solą. Następnie wmiksować żółtka oraz cukier. Stopniowo wsypywać mąkę i wyrabiać ciasto aż zacznie odklejać się od ścian naczynia. Jeżeli ciasto będzie zbyt twarde, dodać trochę ciepłej wody. Uformować kulę i przełożyć do głębokiego naczynia oprószonego mąką. Przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na 10 godzin.

Drugie rośnięcie:

2 szklanki mąki
110g masła
5 żółtek
100g cukru
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka miodu
½ łyżeczki soli
200g rodzynek
1 szklanka herbaty
100g kandyzowanej skórki pomarańczowej
Otarta skórka z 1 cytryny

Rodzynki umyć, zalać gorącą herbatę i namoczyć przez 30 minut, a następnie odsączyć.
Połączyć wyrośnięte ciasto z mąką, solą, cukrem, wanilią, miodem i żółtkami. Masło rozpuścić i wgnieść do ciasta. Na koniec wsypać rodzynki, skórkę pomarańczową i otartą skórkę z cytryny i bardzo dobrze zagnieść. Przełożyć ciasto do formy wysmarowanej masłem i wysypanej mąką. Forma powinna być wysoka i niezbyt szeroka. Ja piekę babę w dużym garnku z kominem z papieru do pieczenia, żeby ciasto miało miejsce do wyrośnięcia i nie wylało się z formy. Przełożyć zagniecione ciasto do foremki i przykryć ściereczką. Pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym wilgotnym miejscu na 6 godzin (wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 35°C razem z podłużną brytfanką wypełnioną gorącą wodą). Po 6 godzinach wystawić i rozgrzać piekarnik do 190°C.

Glazura:

60g cukru
2 białka
15g mielonych migdałów
1 łyżeczka oleju
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Dodatkowo:
Kilka migdałów całych lub w płatkach
Cukier puder
Cukier perłowy

Wszystkie składniki zmiksować. Jeżeli masa będzie zbyt gęsta (powinna mieś konsystencję dosyć gęstego lukru), dodać jeszcze jedno białko. Wierzch wyrośniętego ciasta polać glazurą, posypać migdałami, oprószyć cukrem pudrem i lekko posypać cukrem perłowym dla dekoracji. Wstawić do piekarnika na dolny poziom (ciasto jest wysokie!) na około 1 godzinę. W trakcie pieczenia sprawdzić czy wierzch się za bardzo nie zarumienił – jeżeli jest mocno przypieczony przykryć folią aluminiową. Po godzinie sprawdzić patyczkiem czy ciasto jest upieczone. Wystawić i pozostawić do całkowitego ostygnięcia. Najlepiej studzić wiszące do góry nogami lub na kratce.

Tuesday, April 10

Nadal świątecznie. Pascha królewska.


W naszej rodzinie nie było tradycji przygotowywania paschy na Wielkanoc. Pierwszy raz spróbowałam paschy dopiero kilka lat temu, kiedy kupiłyśmy z Mamą kawałek w restauracji Zapart na placu Wilsona. I zakochałyśmy się w tym kremowym, śmietankowym, delikatnym smaku z mnóstwem bakalii... Zaraz późnej w naszych książkowych zasobach kulinarnych znalazł się dobry przepis i od tej pory pascha co roku obowiązkowo musi pojawić się na naszym stole Wielkanocnym.

Źródło inspiracji: książeczka Potrawy na Wielkanoc z serii Przepisy czytelników.

Składniki:
4 szklanki świeżej wiejskiej śmietany 30% (nie może być UHT)
2 litry tłustego mleka
8 jaj
200g miękkiego masła
1 szklanka cukru pudru
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii (lub ziarenka z 1 laski wanilii)
otarta skórka z 1 cytryny (opcjonalnie)
2-3 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej (najlepiej domowej roboty)
200g płatków migdałowych
150g rodzynek
100g suszonych moreli
100g suszonych fig
50g suszonych wiśni lub żurawin
rum do nasączenia suszonych owoców

Przygotowanie:
W dużym garnku zagotować mleko. Jajka ubić ze śmietaną i wlać do wrzącego mleka. Gotować mieszając drewnianą łyżką aż do powstania twarogu (u mnie trwa to ok. 10-15 minut). Duży durszlak dokładnie wyłożyć gazą lub czystą pieluchą tetrową i odlać twaróg na sito. Nakryć z wierzchu końcami pieluchy lub czystą ściereczką i pozostawić na kilka godzin do odsączenia oraz całkowitego ostygnięcia. W tym czasie przygotować bakalie. Migdały lekko uprażyć na patelni uważając by się nie przypaliły. Suszone owoce umyć i odsączyć z wody. Morele i figi pokroić na małe kawałki wielkości rodzynek. Wszystkie owoce wrzucić do miski, wymieszać i zalać rumem (wykorzystałam ok 100 ml rumu i dolałam 50 ml gorącej przegotowanej wody).

Masło utrzeć z cukrem pudrem. Dodawać porcjami ostudzony twaróg i ucierać do uzyskania jednolitej masy. Masa nie musi być idealnie gładka, po schłodzeniu nie będzie tego widać. Ważne, żeby składniki były dobrze połączone. Dodać ekstrakt waniliowy lub ziarenka wanilii oraz otartą skórkę z cytryny. Następnie wyłączyć mikser, suszone owoce odsączyć na sitku z nadmiaru płynu i wsypać do masy. Dodać uprażone migdały i drewnianą łyżką starannie wymieszać masę z bakaliami. Podłużną prostokątną formę wyłożyć pieluchą (może być ta sama, na której odsączaliśmy twaróg), nałożyć do niej masę, docisnąć łyżką i wyrównać powierzchnię. Od góry nakryć wystającymi końcami pieluchy i schłodzić w lodówce. Przed podaniem na pół godziny wstawić do zamrażalnika. Kroić w plastry o grubości 1 cm.